Czym jest leczenie narkomanii w Gliwicach?
Leczenie narkomanii to zaplanowana, rozłożona na miesiące pomoc, która ma doprowadzić osobę uzależnioną do trwałej abstynencji i powrotu do zwykłego życia: pracy, domu i relacji z bliskimi. Nie chodzi w nim o samo odstawienie narkotyku, ale o zmianę tego, co wcześniej do brania prowadziło, dlatego pracujemy z całym pacjentem, a nie tylko z jego nałogiem.
Najczęstsze nieporozumienie to mylenie leczenia z detoksem. Detoks, czyli odtrucie organizmu, przerywa działanie narkotyku i zwykle jest pierwszym krokiem, ale nie zmienia tego, co pchało pacjenta do sięgania po substancję. Dlatego po odtruciu właściwe leczenie dopiero się zaczyna. Sam przebieg odstawienia i objawy w pierwszych dobach opisujemy osobno, na stronie detoksu narkotykowego w Gliwicach.
Plan układamy indywidualnie, po konsultacji i ocenie stanu zdrowia, i prowadzimy go w pełni prywatnie, bez kontraktu z Narodowym Funduszem Zdrowia.
Dlaczego narkotyki tak silnie uzależniają?
W głowie każdego z nas działa cichy system podpowiedzi. Kiedy jesteśmy głodni i zjemy, albo kiedy poczujemy bliskość drugiej osoby, mózg wysyła sygnał w postaci dopaminy i zapamiętuje: to było dobre, warto to powtórzyć. Ten mechanizm, układ nagrody, powstał po to, żeby prowadzić nas w stronę rzeczy potrzebnych do przetrwania.
Co narkotyk robi w mózgu?
Narkotyk włącza dokładnie ten sam układ, ale silniej niż jakikolwiek naturalny bodziec. Mózg uczy się wtedy fałszywej lekcji: że substancja jest ważniejsza niż jedzenie, sen czy bliscy ludzie. To nie kwestia charakteru, to biologia, która zaczyna działać na niekorzyść człowieka. Dlatego uzależnienie traktuje się dziś jako chorobę, tak jak cukrzycę czy nadciśnienie, a nie jako wybór albo brak woli.
Przy regularnym używaniu mózg dostraja się do nowej sytuacji i przycisza własne receptory. Zwykłe przyjemności przestają dawać satysfakcję, a substancja staje się potrzebna, żeby poczuć się po prostu w normie. Jednocześnie słabnie zdolność kory przedczołowej do hamowania impulsów i planowania, więc kontrola nad zachowaniem spada, a popęd do sięgnięcia po substancję rośnie.
Do tego dochodzi uczenie się na skojarzeniach. Określone miejsce, w którym się brało, albo zwykłe napięcie dnia codziennego, mogą same wywołać głód, zanim jeszcze pojawi się jakakolwiek świadoma myśl. Dlatego powrót w stare okoliczności bywa tak trudny i dlaczego nawrót nie oznacza, że ktoś się nie starał.
To stan przewlekły, z którym można się nauczyć żyć, podobnie jak z innymi długotrwałymi chorobami. Leczenie nie polega na tym, żeby po prostu bardziej się postarać, tylko na odbudowie układu nagrody i wypracowaniu nowych odpowiedzi na stare sygnały.
Kogo prawo może zobowiązać do leczenia?
Rodziny, które szukały wcześniej pomocy przy alkoholu, przychodzą z gotowym wyobrażeniem procedury: komisja, wniosek, sąd, obowiązek leczenia. Przy narkotykach wygląda to inaczej i jest to najczęstsze nieporozumienie w rozmowach telefonicznych. Dwie ustawy rozstrzygają podobną sytuację rodzinną w trzech różnych trybach.
Czy sąd może skierować dorosłego na leczenie narkotykowe?
- Alkohol. O obowiązku poddania się leczeniu odwykowemu orzeka sąd rejonowy, na wniosek gminnej komisji rozwiązywania problemów alkoholowych albo prokuratora, również wobec osoby dorosłej (art. 24-26 ustawy o wychowaniu w trzeźwości). Tę ścieżkę opisujemy na stronie o leczeniu alkoholizmu w Gliwicach.
- Narkotyki, osoba niepełnoletnia. Sąd rodzinny może zobowiązać do leczenia i rehabilitacji osobę, która nie ukończyła 18 lat, na okres nie dłuższy niż dwa lata (art. 30 ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii). To jedyny przypadek, w którym wniosek rodzica ma bezpośrednią moc.
- Narkotyki, osoba dorosła. Zobowiązania na wniosek rodziny nie przewidziano. Leczenie zamiast postępowania pojawia się wyłącznie w trybie karnym: gdy sprawie towarzyszy przestępstwo zagrożone karą pozbawienia wolności do lat pięciu, prokurator może zawiesić postępowanie na czas leczenia (art. 71-72 tej samej ustawy).
Pozostaje jeszcze ubezwłasnowolnienie oraz przyjęcie do szpitala psychiatrycznego bez zgody, przewidziane w ustawie o ochronie zdrowia psychicznego. Próg jest tam bardzo wysoki i dotyczy stanu psychicznego, nie samego używania narkotyków, więc traktowanie tego jako ścieżki dla rodziny prowadzi donikąd.
Jak powstaje zgoda na leczenie?
Skoro dorosłego nie da się do leczenia zobowiązać, pojawia się inne pytanie: co sprawia, że ktoś sam mówi tak. W praktyce rzadko jest to jedna decyzja podjęta raz na zawsze. Zgoda bywa chwiejna, wycofuje się po kilku dniach i wraca po kolejnym trudnym wydarzeniu. Tak zwykle wygląda jej powstawanie i rodziny, które się tego spodziewają, łatwiej znoszą pierwsze wycofanie.
Co pomaga, a co zamyka rozmowę?
Pomagają konkrety zamiast diagnoz. Zdanie o tym, ile pieniędzy zniknęło w zeszłym miesiącu i która noc skończyła się na izbie przyjęć, robi więcej niż etykieta narkomana, bo etykietę da się odrzucić, a wydarzenia trudno podważyć. Pomagają też warunki, które rodzina jest gotowa faktycznie utrzymać, oraz termin, w którym coś się wydarzy. Ultimatum wypowiedziane w złości i wycofane po tygodniu uczy dokładnie odwrotnej lekcji.
Zamyka rozmowę załatwianie leczenia za plecami. Wizyty nie da się umówić za dorosłą osobę tak, żeby zastała gotowy plan, bo przy pierwszym kontakcie i tak potrzebna jest jej zgoda, a poczucie, że rodzina działała potajemnie, kosztuje więcej niż zyskany termin. Jeżeli pacjent na razie nie chce przyjść, pierwszą konsultację można odbyć w gronie samej rodziny i ustalić na niej, co powiedzieć oraz czego nie obiecywać.
Co może zrobić rodzina osoby uzależnionej?
Bliscy osoby uzależnionej zwykle latami przejmowali jej obowiązki: spłacali długi, tłumaczyli nieobecności w pracy, pilnowali, żeby nikt się nie dowiedział. Taki układ trzyma rodzinę w stałym napięciu i jednocześnie odsuwa moment, w którym konsekwencje dosięgają samego pacjenta. Terapia dla bliskich nie jest dodatkiem do jego leczenia, tylko osobną pracą, którą można zacząć, zanim on cokolwiek postanowi. Część rodzin trafia do nas właśnie w takiej kolejności.
Ile rodzin w Gliwicach szuka pomocy z powodu narkotyków?
Znacznie mniej, niż wynikałoby ze skali zjawiska. Liczba rodzin, którym pomoc społeczna przyznała w Gliwicach wsparcie z powodu narkomanii, spadła z 30 w 2020 roku do 13 w 2024. Z powodu alkoholu w tym samym roku i w tym samym rejestrze było ich 139 (GUS, Bank Danych Lokalnych). Przy tak małych liczbach wiarygodne są kierunek i proporcja, a nie pojedynczy rok, i tak odczytany wskaźnik nie mówi, ilu mieszkańców używa narkotyków. Mówi, ile rodzin zdecydowało się poprosić instytucję o pomoc, a to następuje zwykle po latach radzenia sobie w pojedynkę.
Pierwszy kontakt i konsultacja w Gliwicach
Pierwszy telefon wykonuje najczęściej ktoś z rodziny i tak też można zacząć. Podczas rozmowy pytamy o substancję i czas używania, o to, czy w grze jest również alkohol lub leki na receptę, o choroby przewlekłe oraz o to, czy w ostatnich dniach zdarzyły się utraty przytomności albo drgawki. Odpowiedzi ustawiają kolejność działań: czasem pierwszą wizytą jest konsultacja terapeutyczna, czasem trzeba najpierw zająć się stanem fizycznym.
Na konsultację nie trzeba przynosić dokumentów, skierowania ani wyników badań. Jeżeli pacjent leczył się wcześniej gdzie indziej, przydaje się wiedza, kiedy to było i na czym się skończyło, ponieważ zmienia to plan bardziej niż cokolwiek innego. Rejestracja działa siedem dni w tygodniu, a termin ustalamy zwykle w ciągu kilku dni od telefonu. Szczegóły umówienia wizyty są na stronie kontaktu.
Jak wygląda plan leczenia w Gliwicach?
Z czego składa się plan leczenia?
- Diagnoza: rozmowa o substancjach, czasie używania, wcześniejszych próbach leczenia i stanie zdrowia, uzupełniona badaniem lekarskim. Tu rozstrzyga się, czy w planie potrzebny jest psychiatra.
- Stabilizacja stanu fizycznego, czyli doprowadzenie pacjenta do punktu, w którym jest w stanie uczestniczyć w terapii. To najkrótszy odcinek całego planu.
- Psychoterapia prowadzona regularnie przez wiele miesięcy, w rytmie ustalonym na starcie i utrzymywanym również wtedy, gdy samopoczucie się poprawia.
- Utrzymanie zmiany: rzadsze wizyty kontrolne, rozpoznawanie sytuacji wysokiego ryzyka i szybki kontakt, kiedy coś zaczyna się sypać.
Sztywnej liczby miesięcy nie podajemy, bo zależy ona od diagnozy. Wydłużają ją współistniejące zaburzenie psychiczne, powrót do tego samego środowiska po zakończeniu terapii, brak wsparcia w domu oraz praca zmianowa, która uniemożliwia regularne terminy. Jeżeli warunki w domu przeszkadzają w terapii na tyle, że każda kolejna próba kończy się tak samo, rozmawiamy o leczeniu w ośrodku stacjonarnym.
Dlaczego psychoterapia jest najważniejsza w leczeniu?
Psychoterapia zajmuje w planie najwięcej czasu, ponieważ jako jedyna zajmuje się tym, co poprzedza sięgnięcie po substancję: bezsennością, konfliktem w domu, lękiem przed powrotem do pracy, poczuciem, że bez narkotyku nic nie da się wytrzymać. Przebieg sesji, różnice między pracą indywidualną a grupową i to, jak terapia wygląda w praktyce, opisuje strona o terapii uzależnień w Gliwicach.
Pacjenci pytają najczęściej o to samo: czym różni się to od zwykłej rozmowy ze specjalistą. Rozmowa wspierająca poprawia samopoczucie w danym tygodniu, natomiast terapia uzależnień pracuje nad wzorcem powtarzającym się od lat i bywa z tego powodu trudniejsza niż samo odstawienie. Poprawa nastroju po kilku spotkaniach bywa więc mylącym sygnałem, po którym część osób przerywa leczenie.
Część spotkań, już po ustabilizowaniu stanu, można prowadzić online, przez wideo, żeby dojazd nie był powodem przerwania terapii. Pierwszy kontakt i praca w najtrudniejszych tygodniach odbywają się na miejscu.
Nawrót i utrzymanie zmiany
Co zrobić, gdy pacjent wróci do brania?
Zadzwonić w ciągu kilku dni, a nie po kilku tygodniach. Nawrót jest elementem przebiegu uzależnienia i nie kasuje tego, co zostało wypracowane wcześniej, natomiast milczenie po nim kosztuje realnie: im dłużej pacjent zwleka ze zgłoszeniem, tym częściej wraca do dawki sprzed leczenia i tym trudniej odbudować rytm wizyt. Przerwa w używaniu obniża przy tym tolerancję organizmu, więc powrót do wcześniejszej ilości bywa niebezpieczny.
Rozmowa po nawrocie nie polega na rozliczaniu. Sprawdzamy, co poprzedziło ten dzień, kiedy pojawiła się pierwsza myśl o wzięciu i co wtedy działo się w domu albo w pracy, bo z tego wynika, którą część planu trzeba zmienić. Czasem oznacza to częstsze wizyty przez kilka tygodni, czasem włączenie rodziny w ustalenia, a czasem konsultację psychiatryczną, jeżeli nawrót poprzedziło pogorszenie nastroju.
Gliwice w danych publicznych
Co mówią o Gliwicach statystyki, a czego nie mówią?
Rejestr policyjny idzie w przeciwną stronę niż rejestr pomocy społecznej. Przestępstw stwierdzonych z ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii było w Gliwicach 148 w 2020 roku i 249 w 2024. W tym samym czasie w całym podregionie gliwickim, obejmującym poza miastem także Zabrze i powiat ziemski, liczba ta spadła z 567 w szczytowym 2022 roku do 428, a w województwie śląskim z 6 308 do 4 876. Miasto rośnie więc wtedy, gdy okolica i region maleją, i odpowiada za 58 procent zdarzeń całego podregionu przy 39 procentach jego ludności. Wykrywalność w Gliwicach sięga 95 procent (GUS, Bank Danych Lokalnych, dane za lata 2020-2024).
Rozbieżność między tymi rejestrami wynika z tego, co każdy z nich mierzy. Jeden pokazuje, ile spraw zarejestrowała policja, drugi ile rodzin zgłosiło się po wsparcie, i żaden nie liczy osób uzależnionych mieszkających w mieście. Nie da się z nich odczytać ani rzeczywistej skali, ani momentu, w którym na spokojną rozmowę w domu jest jeszcze czas. Kontakt z gabinetem nie wymaga obecności w którymkolwiek z nich ani żadnego wcześniejszego zgłoszenia.














