Na czym polega alkoholizm i skąd bierze się głód alkoholowy
W międzynarodowej klasyfikacji chorób ICD alkoholizm ma kod 6C40.2, a w starszej wersji ICD-10 kod F10.2. Leczymy go więc tak samo jak inne choroby przewlekłe. Rozpoznanie stawia lekarz na podstawie wywiadu i badania, nie na podstawie liczby wypitych kieliszków.
Pacjenci opisują zwykle taką kolejność: najpierw rośnie ilość alkoholu potrzebna do tego samego efektu, potem picie przenosi się z weekendów na dni powszednie, a na końcu myśl o alkoholu wraca mimo postanowienia, że tym razem pacjent nie napije się alkoholu. Odpowiada za tę kolejność zmiana w pracy mózgu: regularne picie zaburza pracę układu nagrody oraz układu reakcji na stres, więc sama decyzja o niepiciu przestaje wystarczać.
Rozpoznanie opiera się na kilku objawach, które występują razem przez dłuższy czas. Należą do nich głód alkoholowy, tolerancja, czyli potrzeba coraz większych ilości alkoholu, picie mimo chorób, które z niego wynikły, i konfliktów w rodzinie, objawy odstawienne po przerwie w piciu oraz brak kontroli nad tym, kiedy pacjent zaczyna i kończy picie. Alkoholizm ma przebieg przewlekły i nawrotowy, dlatego leczenie planujemy na miesiące, a powrót do picia traktujemy jako część przebiegu choroby i temat pracy w psychoterapii.
Kiedy lekarz mówi o piciu szkodliwym, a kiedy o alkoholizmie
Pacjenci pytają zwykle o jedno: czy to już alkoholizm. Medycyna rozróżnia trzy kategorie picia. Picie ryzykowne nie spowodowało jeszcze szkód, ale zwiększa prawdopodobieństwo, że się pojawią. Picie szkodliwe ma w klasyfikacji ICD osobny kod F10.1. Szkody zdrowotne, rodzinne albo zawodowe już wystąpiły, ale pacjent zachowuje kontrolę nad piciem. Uzależnienie, czyli F10.2, rozpoznajemy dopiero wtedy, gdy dołączają się głód alkoholowy i objawy odstawienne.
Granicy między tymi trzema kategoriami nie wyznacza sama ilość wypitego alkoholu, tylko to, co się przez picie wydarzyło. Dlatego kwestionariusz AUDIT, opracowany przez Światową Organizację Zdrowia, pyta nie tylko o liczbę porcji, ale też o poranne picie, o luki w pamięci i o to, czy ktoś z otoczenia niepokoił się piciem pacjenta. Wysoki wynik jest powodem do konsultacji lekarskiej, a nie rozpoznaniem.
Granicy wyrażonej w litrach nie ma. Światowa Organizacja Zdrowia stwierdziła w 2023 roku, że nie istnieje bezpieczna dla zdrowia ilość alkoholu. O tym, czy picie wymaga leczenia, rozstrzygają szkody, które już wystąpiły, oraz utrata kontroli nad ilością wypijanego alkoholu.
Dlaczego leczenia alkoholizmu nie da się zamknąć w jednej wizycie
Na jednej wizycie lekarz stawia rozpoznanie i układa plan leczenia, ale samo leczenie alkoholizmu trwa miesiące. Na konsultacji lekarskiej zbieramy wywiad o piciu i chorobach towarzyszących, oceniamy ryzyko związane z odstawieniem alkoholu i ustalamy, od czego zaczynamy: od detoksu, od leków czy od psychoterapii.
Dalej kolejność jest stała: zaczynamy od stabilizacji stanu zdrowia, potem włączamy leki doustne albo wszywkę Esperal jako zabezpieczenie na kolejne miesiące, równolegle pacjent zaczyna psychoterapię, którą opisujemy przy terapii uzależnień w Gliwicach, a na końcu przechodzimy do opieki podtrzymującej. Psychoterapia zajmuje w tym planie najwięcej czasu, ponieważ to na niej pacjent uczy się radzić sobie bez alkoholu.
Plan rozpisujemy na miesiąc, trzy, sześć albo dwanaście miesięcy. Wariant miesięczny obejmuje przerwanie picia, badania i ustawienie leków. Dłuższe warianty dają czas na pracę nad sytuacjami, w których pacjent sięgał po alkohol, i na utrwalenie zmiany. Żaden zabieg ani lek nie skróci leczenia alkoholizmu do tygodnia.
Leczymy prywatnie, więc na termin pacjent nie czeka miesiącami. Leczenia anonimowego nie prowadzimy: każda wizyta trafia do dokumentacji medycznej, którą przechowujemy zgodnie z przepisami. Obowiązuje nas przy tym tajemnica lekarska, więc bez zgody pacjenta nie informujemy o leczeniu ani rodziny, ani pracodawcy.
Kto leczy się w Gliwicach ambulatoryjnie, kto w ośrodku, a kto online
O trybie leczenia rozstrzyga lekarz na konsultacji, po zbadaniu pacjenta. Sprawdza wtedy, jak ciężkie mogą być objawy odstawienne, jakie choroby towarzyszą piciu i kto w domu pacjenta może go wesprzeć.
Ambulatoryjne leczenie alkoholizmu w Gliwicach
Ambulatoryjnie leczymy pacjentów bez ciężkich powikłań zdrowotnych, którzy mogą dojeżdżać na kolejne wizyty. Badania i zabiegi wykonujemy przy Toszeckiej 18, a pozostałe wizyty umawiamy pod grafik pacjenta, także zmianowy. Pacjent nie musi z powodu leczenia brać zwolnienia lekarskiego ani wyjeżdżać z Gliwic.
Leczenie alkoholizmu w ośrodku w Gliwicach
Pobyt w ośrodku proponujemy przy zaawansowanym alkoholizmie, chorobach towarzyszących oraz po próbach leczenia ambulatoryjnego, które kończyły się powrotem do picia. Osobnym powodem jest dom, w którym codziennie pije się alkohol. Kilka tygodni poza takim domem daje pacjentowi warunki do rozpoczęcia psychoterapii. Zasady pobytu i przebieg dnia znajdują się w opisie ośrodka leczenia uzależnień w Gliwicach.
Leczenie alkoholizmu online i e-recepty w Gliwicach
Zdalnie prowadzimy wizyty kontrolne i część sesji psychoterapii, wystawiamy też e-recepty. Na wizyty zdalne decydują się przede wszystkim pacjenci dojeżdżający spoza Gliwic oraz kierowcy i serwisanci pracujący w trasie. Zdalnie nie kwalifikujemy pacjenta do zabiegu wszywki Esperal. Ostrego zespołu abstynencyjnego też nie leczymy zdalnie, bo nasilenie objawów odstawiennych lekarz ocenia dopiero po zbadaniu pacjenta w gabinecie.
Kiedy lekarz proponuje wszywkę Esperal, a kiedy tabletki
Wszywka Esperal to implant z disulfiramem wszywany pod skórę. Dopóki lek działa, wypicie alkoholu kończy się reakcją disulfiramową: zaczerwienieniem skóry, kołataniem serca, spadkiem ciśnienia i wymiotami. Zabieg zniechęca pacjenta do sięgnięcia po alkohol, jednak nie leczy alkoholizmu, ponieważ nie zmniejsza głodu alkoholowego. Kwalifikację do zabiegu, przeciwwskazania i jego przebieg opisujemy szczegółowo przy wszywce Esperal w Gliwicach.
Leki doustne działają inaczej niż wszywka i każdy z nich rozwiązuje inny problem. Naltrekson blokuje receptory, przez które alkohol daje przyjemność: pacjent po wypiciu alkoholu nie czuje spodziewanej nagrody, rzadziej dopija kolejne kieliszki, słabnie też głód alkoholowy. Akamprozat stabilizuje pracę układu nerwowego, który po latach picia pozostaje nadmiernie pobudzony jeszcze tygodniami po odstawieniu alkoholu, i wspiera utrzymanie abstynencji. Nalmefen pacjent bierze doraźnie, w dniu, w którym spodziewa się okazji do picia; tabletka osłabia chęć dopijania i służy do ograniczenia ilości wypijanego alkoholu u pacjentów, którzy nie decydują się jeszcze na abstynencję. Disulfiram w tabletkach wywołuje po alkoholu tę samą reakcję co wszywka Esperal, ale działa krócej i pacjent musi go przyjmować codziennie.
O wyborze leku decyduje lekarz. Przed pierwszą receptą zleca badania wątroby i morfologię, przegląda leki, które pacjent bierze na stałe, i pyta o cel na najbliższe miesiące: pełną abstynencję czy ograniczenie picia. Sama farmakoterapia nie wystarcza. Leki obniżają głód alkoholowy, ale nawyków i powodów picia nie zmieniają. Tę pracę pacjent wykonuje w psychoterapii.
Ryzyko przy nagłym odstawieniu alkoholu i rola detoksu
Detoks jest potrzebny wtedy, gdy pacjent przerywa wielodniowe picie, gdy pije codziennie od tygodni albo gdy przy wcześniejszych próbach odstawienia alkoholu miał drgawki lub majaczenie alkoholowe. Personel medyczny przeprowadza wtedy pacjenta przez zespół abstynencyjny i podaje leki łagodzące objawy. Nazwa wprowadza w błąd: w detoksie nie chodzi o oczyszczanie organizmu z toksyn. Alkohol organizm rozkłada sam, a leki podajemy po to, żeby opanować objawy, które pojawiają się po odstawieniu alkoholu.
Po długim ciągu nagłe przerwanie picia grozi drgawkami abstynencyjnymi i majaczeniem alkoholowym. Jedno i drugie zagraża życiu i wymaga natychmiastowej pomocy medycznej, dlatego po ciężkim ciągu pacjent nie powinien odstawiać alkoholu bez nadzoru.
Detoks przerywa ciąg i usuwa objawy odstawienne. Głód alkoholowy po nim zostaje, tak samo jak przyzwyczajenia, przez które pacjent pił, więc bez dalszego leczenia picie wraca. Dlatego termin pierwszej sesji psychoterapii ustalamy jeszcze przed zakończeniem detoksu. Co dzieje się w kolejnych dobach odtrucia i jakie leki wtedy podajemy, opisujemy przy detoksie alkoholowym w Gliwicach.
Co dzieje się w leczeniu, gdy pacjent znów napije się alkoholu
Powrót do picia w trakcie leczenia alkoholizmu zdarza się u dużej części pacjentów i nie przekreśla wcześniejszych miesięcy pracy. Im dłużej pacjent zwleka z telefonem do nas, tym większe ryzyko, że jeden wieczór przejdzie w wielodniowy ciąg.
Gdy pacjent się odezwie, sprawdzamy najpierw jego stan zdrowia oraz to, czy odstawienie alkoholu wymaga nadzoru medycznego. Potem wracamy do przerwanego planu leczenia: ustalamy, co poprzedziło powrót do picia, korygujemy farmakoterapię i zagęszczamy sesje na najbliższe tygodnie. Powrót do picia zwykle coś zapowiada: odstawiony lek, opuszczone sesje psychoterapii, bezsenność, konflikt w domu albo powrót do towarzystwa, w którym pije się codziennie.
Pacjent nie zaczyna wtedy leczenia od początku i nie musi się nam z picia tłumaczyć. Poprawiamy to, co w planie nie zadziałało: dawkę leku, częstotliwość sesji albo tryb leczenia. Reszty planu nie zmieniamy, bo umiejętności zdobyte w poprzednich miesiącach psychoterapii pacjent zachowuje.
Co robimy w miesiącach o największym ryzyku powrotu do picia
W pierwszych miesiącach po odstawieniu alkoholu ryzyko nawrotu jest najwyższe, dlatego opieki nie kończymy razem z intensywnym etapem leczenia. Wizyty stają się rzadsze, ale każda ma ustalony cel.
Najwięcej czasu zajmuje wtedy zapobieganie nawrotom. Pacjent wypisuje z terapeutą sytuacje, po których wcześniej pił: dzień wypłaty, delegacja, imieniny w rodzinie, kłótnia w domu, samotny wieczór po zmianie. Do każdej z nich przygotowuje plan reakcji i ćwiczy go, zanim taka sytuacja wróci. Wtedy też wracają sprawy odkładane w trakcie intensywnego leczenia: powrót do pełnego wymiaru pracy, uporządkowanie długów i odbudowa relacji w rodzinie.
U części pacjentów przedłużamy farmakoterapię poza intensywny etap leczenia: naltrekson albo akamprozat pacjent przyjmuje tak długo, jak zaleci lekarz. Zachęcamy przy tym do bezpłatnych grup samopomocowych, w których pacjent spotyka osoby po podobnym leczeniu. Udział w nich jest dobrowolny i nie zastępuje psychoterapii.
Kto w rodzinie pierwszy szuka pomocy i co może zrobić
W badaniu mieszkańców Gliwic z 2025 roku, na które powołuje się miejski program profilaktyki, widać różnicę w tym, kto o problemie mówi: mężczyźni częściej deklarują trudności z alkoholem u siebie, a kobiety częściej wskazują na uzależnienie u kogoś bliskiego. Autorzy podają tę różnicę opisowo, bez odsetków, i pochodzi ona z tej samej ankiety co liczby przytoczone niżej. W naszej rejestracji wygląda to podobnie: częściej dzwoni ktoś z rodziny niż sama osoba pijąca.
Życie obok osoby pijącej zmienia rytm całego domu: bliscy kontrolują ilość wypijanego alkoholu, ukrywają picie przed dalszą rodziną i sąsiadami, spłacają długi osoby pijącej i tłumaczą jej nieobecności w pracy. Taki utrwalony sposób funkcjonowania rodziny nazywamy współuzależnieniem. Terapię współuzależnienia prowadzimy osobno, także wtedy, gdy osoba pijąca nie chce się leczyć. Dzieci wychowane w takim domu wchodzą w dorosłość z trudnościami w relacjach i z zaufaniem, które bez psychoterapii nie mijają. Przyjął się dla nich skrót DDA, czyli dorosłe dzieci alkoholików.
Największą zmianę przynosi moment, w którym bliscy przestają osłaniać osobę pijącą przed skutkami picia, ale nie zrywają z nią kontaktu. Gdy osoba pijąca odmawia leczenia, rodzina może zawiadomić gminną komisję rozwiązywania problemów alkoholowych, a komisja, jeśli uzna to za zasadne, kieruje wniosek do sądu rejonowego o zobowiązanie do leczenia odwykowego.
Jak prowadzimy pacjenta, u którego obok alkoholizmu jest depresja
Na pierwszej konsultacji pytamy każdego pacjenta o objawy depresji i lęku oraz o skutki dawnych zdarzeń traumatycznych. Depresja i zaburzenia lękowe współwystępują z alkoholizmem u znacznej części leczonych pacjentów. U jednego pacjenta picie zaczęło się od tłumienia lęku albo bezsenności, u innego objawy depresyjne pojawiły się po latach picia.
Gdy depresja zostaje bez leczenia, pacjent zwykle wraca do picia mimo terapii uzależnienia. W drugą stronę działa to tak samo: leki przeciwdepresyjne nie przynoszą poprawy, dopóki pacjent pije. Dlatego leczymy jedno i drugie równolegle, w jednym zespole. Psychiatra odpowiada za rozpoznanie i leczenie depresji albo zaburzenia lękowego, terapeuta uzależnień za pracę nad piciem, a pacjent nie umawia się osobno w dwóch placówkach.
Nie zapowiadamy przy tym szybkiego efektu. Leczenie dwóch rozpoznań trwa dłużej niż leczenie samego alkoholizmu, a leki i częstotliwość sesji korygujemy po drodze kilka razy.
Ilu gliwiczan widzi problem alkoholowy u innych, a ilu u siebie
Miejski program profilaktyki i rozwiązywania problemów alkoholowych oraz przeciwdziałania narkomanii na lata 2026-2029, przyjęty przez Radę Miasta Gliwice w listopadzie 2025 roku, opiera się na diagnozie problemów społecznych przeprowadzonej w tym samym roku. Wynika z niej, że prawie 40% badanych mieszkańców zauważa problem alkoholowy w swoim otoczeniu, a do trudności z alkoholem u siebie przyznaje się 1,7%. Obie liczby są deklaracjami z ankiety, którą wypełniło 1136 mieszkańców zgłaszających się samodzielnie, więc 1,7% nie jest odsetkiem chorych gliwiczan.
Z tą samą różnicą stykamy się przy telefonach od gliwiczan: problem widzi otoczenie, a osoba pijąca dowiaduje się o nim od rodziny. Autorzy diagnozy tłumaczą tę różnicę niską samoświadomością i obawą przed oceną otoczenia oraz zaznaczają, że rzeczywista skala problemu może być większa, niż wynika z deklaracji. Na pierwszej wizycie rozstrzygamy więc, czy chodzi o picie szkodliwe, czy o uzależnienie od alkoholu. Pacjent nie musi wcześniej nazywać siebie alkoholikiem.

















